Moja przygoda z Domami Serca rozpoczęła się już prawie 10 lat temu, kiedy to moja siostra poszukiwała jakichś misji z którymi mogła by wyjechać. „Przypadkiem”- chociaż uważam, że przypadków nie ma jej koleżanki z duszpasterstwa wręczyły jej karteczkę- ulotkę Domów Serca- to był strzał w dziesiątkę- codzienna Eucharystia, różaniec i katolicka duchowość. Pamiętam, jak z drżeniem serca wykonywałam telefon do Francji- znając trochę lepiej j. ang niż moja siostra. Jak przeżywałyśmy razem wszystkie weekendy i staż we Francji. Było to ewidentne prowadzenie Boga. Pamiętam listy, które odczytywałam uczniom w mojej klasie i jak się razem za te wszystkie osoby modliliśmy. Człowiek z końca świata poprzez modlitwę stawał nam się bardzo bliską osobą i tak się dzieje właśnie w kościele, że jesteśmy połączeni ze sobą poprzez Chrystusa. Kiedy moja siostra wróciła z misji nagle zaczęło pojawiać się w naszym domu coraz więcej osób związanych z domami serca i jeszcze bardziej weszliśmy w ducha wspólnoty- ducha współodczuwania, ducha przyjaźni, aby być, jak Matka Boża pod krzyżem- która samą swoją obecnością pomagała Jezusowi i przynosiła mu ulgę.
2 lata temu dołączyliśmy do wspólnoty św. Maksymiliana i nasza droga jeszcze bardziej scaliła się z Domami Serca.

Uczymy się żyć tak, żeby nasz dom był po części też takim Domem Serca. Staramy się być w naszej parafii w takim duchu. Nie krytykujemy innych, ale staramy się dawać z siebie jak najwięcej, patrzeć na swoje ręce i dawać kościołowi to co najlepsze, służyć Chrystusowi tam, gdzie jesteśmy- a nasze spotkania wspólnotowe są takim wyjściem na Górę Tabor gdzie możemy napełnić ducha, otrzymać pomoc w codziennym zmaganiu , a dodatkowo- myślę, że tak właśnie będzie w raju spotykamy się z osobami, z którymi możemy porozmawiać o Bogu i które widzą w nas to co dobre… Zawsze jest to przepiękny i wyjątkowy czas.

Domy Serca uczą mnie dbania o przyjaźnie, dbania o drobne sprawy np. nagłe zadzwonienie do kogoś, dbania o Piękno… bo Bóg jest Piękny- całe Jego stworzenie również, odnajdywania spojrzenia Chrystusa w każdym napotkanym człowieku- nawet niewierzącym i pokory- Domy Serca są bardzo pokorne- ludzie w Domach Serca są bardzo pokorni, najważniejsza jest obecność i współtowarzyszenie nawet w wydawałoby się najprostszych czynnościach np. obieranie ziemniaków. Kiedy widzę takie sceny od razu staje mi przed oczami sam Jezus . Dziękuję Bogu za Domy Serca, za to w jaki sposób do mnie przemawia Bóg poprzez nie. Za drogę, którą mi wskazał i za to, że mogę stawać się lepsza i uczyć się tego co najlepsze widząc ich zaangażowanie, pokorę i wielką Miłość do Chrystusa. Chwała Panu!