Kołatanie do drzwi.

Nazywam się A. i z organizacją Domy Serca odbyłam misje w Argentynie. Mieszkałam w miejscu w którym mieszka Jezus i można się z Nim spotkać każdego dnia. W mojej pamięci utkwiło jedno z takich spotkań. Każde drzwi wejściowe w slumsach składają się z krety i normalnych, najczęściej drewnianych drzwi. Pewnego razu dotarł od mnie dźwięk przeraźliwego pukania w nie, było ono tak silne iż spokojnie można było je usłyszeć w całym domu, a i pewnie u sąsiadów. Wiedziona niepewnością i strachem co się mogło wydarzyć… poszłam otworzyć. Wokół panowała cisza i tylko ten odgłos stukania w drewno można było słyszeć, wydawało się iż zależy od niego czyjeś życie. Po drodze zapytałam kto przychodzi, lecz nie było odpowiedzi. Gdy otworzyłam, czekał na mnie najpiękniejszy uśmiech na świeci, uśmiech dziecka z oczy w których można było zobaczyć czyste szczęście i spełnienie, wywołane moją obecnością, tylko tym iż jestem po drugiej stronie drzwi. Dziewczynka, zapytała mnie co robie? I właśnie wtedy spotkałam Boga! W tym spojrzeniu, zainteresowaniu i tak wielkiej chęci bycia za mną. To był zwykły dzień, w którym Jezus zapukał do mego życia. Przyszedł do mojej codzienności, wiem iż On tak zawsze był tylko to ja potrzebowałam Go odnaleźć, On zawsze pukał tylko to ja potrzebowałam Go usłyszeć. Odkryłam w ten sposób jak ważne jest patrzenie na ludzi, w ich oczy i to w każdego człowieka. Należy to robić by nie przegapić spotkanie z Bogiem, który jest w duszy każdego, a u tych najmniejszych i najmłodszych najczęściej możemy się z Nim spotkać. Tylko to nam brakuje czasy by się pochylić i spojrzeć….