09/05/2016 Warszawa

Nazywam sie A.J Jestem lekarzem weterynarii. Obecnie pracuję w przychodni weterynaryjnej w Warszawie.

W mojej ocenie misja, na której jest Sabina jest trudnym doświadczeniem, ale potrzebnym. Czytając te listy malował mi się przed oczami bardzo smutny obraz. Pomimo całe piękna przyrody tego kraju ludzie tam mieszkający, a szczególnie dzieci mają bardzo ciężkie życie. Wiadomo, że jeden, czy nawet kilku wolontariuszy – misjonarzy nie zmieni całego świata, czy nawet tego jednego miejsca, w którym są, ale na pewno potrafią sprawić, że tym dzieciom będzie żyło się lepiej. Będą miały miejsce, do którego będą mogły przyjść. Dzięki ofiarności ludzi będą mogły zobaczyć i doświadczyć rzeczy, na które w normalnych warunkach nie miały by szans. Uważam, że pobyt misjonarzy jest bardzo potrzebny. To jest też niesamowite doświadczenie dla nich samych. Będąc, jak w przypadku Sabiny 17 miesięcy, w zupełnie innej kulturze, klimacie jest to nie do opisania jak dużo też sam misjonarz może się nauczyć o sobie i o innych. Ten wyjazd może zmienić całkiem postrzeganie świata, w którym na co dzień żyjemy. Myślę również, że dzięki taki wyjazdom na misje człowiek uczy się wiele o sobie i po takim wyjeździe nic już nie będzie takie samo.