Warszawa, 05.05.2016

ŚWIADECTWO

Domy Serca poznałam, tuż po ich powstaniu w Warszawie. W tym czasie byłam wolontariuszką w szpitalu, gdzie posługujący tam ksiądz zapoznał mnie z osobami z tej organizacji. Wcześniej nigdy nie słyszałam o Point Coeur, dzięki czemu nie miałam o nich żadnych wyobrażeń, uprzedzeń i mogłam przez osobisty kontakt z wolontariuszami z tej fundacji wyrobić sobie opinię na ich temat.

Podczas pierwszego spotkania pomyślałam, że jest ona niczym niewyróżniającą się organizacją katolicką, jakich w Polsce jest wiele. Uderzyło mnie jednak, że podczas każdego kontaktu z jakikolwiek człowiekiem (w tym w szpitalu), poświęcają mu całą swoją uwagę i nigdy nie oczekują niczego w zamian- pieniędzy, jedzenia… Dzielą się wszystkim co mają.

Domy Serca  bardzo dużo mnie nauczyły; cieszyć się z tego co otrzymuje się od Boga, nawet jeśli jest to trudne, dawać, a nie brać, bo wtedy najwięcej się otrzymuje, a przede wszystkim pokazały jak można żyć Ewangelią każdego dnia. Bóg jest Miłością, a Miłość ta nigdy nie osądza i zawsze trwa. W wielu przypadkach byłam świadkiem takiej Miłości wolontariuszy do ludzi, których dawno osądziłam, bądź nigdy bym się do nich nie zbliżyła, czego przykładem mogą być osoby bezdomne. A Point Coeur mnie tego nauczyło.

Znając Domy Serca od początku ich istnienia w Polsce, byłam wielokrotnie świadkiem, kiedy to ludzie odrzucani przez społeczeństwo, dzięki nim na nowo czuli sie kochani, i to kochani bezwarunkowo, a osoby żyjące z dala od Kościoła  poznawały go przez wolontriuszy, nawiązywały  z nim relację, a często też zaczynały w nim żyć.

Nie patrzę na tą organizację prez « różowe okulary », bo wiem, że Domy Serca nie są idealne, tak samo jak sam Kościół, ale Osoba Jezusa która żyje w tych wspólnotach uświeca je i sprawia, że są świadkami Jego Miłości.

 

Domy Serca są przyjaciółmi Boga

 

K.U.Z.